Wszelkie prawa zastrzeżone © Mirosław D'ghy Ambroziak



czwartek, 20 sierpnia 2015

Seljavallalaug czyli basen u stóp lodowca

Ten unikalny basen geotermalny w parowie u podnóża lodowca Eyjafjallajökull został wybudowany w 1923 roku. Inicjatorem przedsięwzięcia był Björn Andrésson, a sam basen wyłożono pierwotnie kamieniem. Seljavallalaug mierzy 25 metrów długości i przez długi czas (do roku 1936) pozostawał największym basenem na Islandii. Basen ten był także pierwszym, na którym wprowadzono w 1927 roku obowiązkową naukę pływania.

 Basenem opiekuje się na co dzień grupka zapaleńców - wolontariuszy, a korzystanie z niego jest bezpłatne. W ostatnich latach stał się obiektem zainteresowania coraz większej liczby przybywających na Islandię turystów (w lipcu 2015 roku odwiedzało go około 200 osób dziennie). Do basenu można dotrzeć kierując się na Vík i zjeżdżając z krajowej jedynki w lewo około 25 kilometrów za wodospadem Seljalandsfoss.

sobota, 25 lipca 2015

Kleifarvatn

Widok na jezioro Kleifarvatn ze wzgórz obszaru geotermalnego Krýsuvík. To głębokie na 97 metrów jezioro zajmuje powierzchnię ośmiu kilometrów kwadratowych i jest siódmym najgłębszym jeziorem Islandii. Ze względu na swoje atrakcyjne i bliskie Reykjavíku położonie jest ono chętnie odwiedzane przez turystów oraz miłośników wędkarstwa. 

środa, 10 września 2014

Vestfirðir

Fiordy Zachodnie są jednym z najsłabiej zaludnionych obszarów Islandii.Obecnie zamieszkuje je około 7000 ludzi, co stanowi niecałe 2,5 procent ogółu mieszkańców wyspy.

Asfalt należy tu do rzadkości. Przeważają wijące się serpentynami liche drogi szutrowe.

Ludzie opuszczają te ziemie. W 1920 roku Vestfirðir liczyły 13 443 mieszkańców. W 2010 było ich już tylko 7 326.

Rybołówstwo w słynącym niegdyś z połowu wielorybów Flateyri podupadło, a liczba mieszkańców stopniała w ciągu ostatniego półwiecza o niemal połowę. Wiele osób na zawsze opuściło swoje domy po tym jak w październikową noc 1995 roku na miasteczko spadła lawina zabijając prawie połowę obecnych wówczas mieszkańców.

Surowe i śnieżne zimy często potrafią ograniczyć komunikację lądową do zera, a słońce przez wiele zimowych tygodni skrywa się pod linią horyzontu. Spadające ze stromych klifów głazy miażdżą od czasu do czasu podróżnych, co również nie bywa zachęta do osiedlenia się w tych stronach.

 
Bezruch i cisza są wszechobecne. Oprócz niekwestionowanego piękna surowej i pierwotnej natury tego miejsca, również one zdają się tu przyciągać coraz liczniejsze rzesze turystów.

Wysokie na prawie 500 metrów klify Látrabjarg są jedną z głównych turystycznych atrakcji Fiordów Zachodnich. Na skalnych półkach gniazdują tu miliony ptaków - maskonury, alki, nurzyki no i oczywiście mewy. Látrabjarg jest największym miejscem lęgowym ptaków w Europie oraz najbardziej wysuniętym na zachód krańcem Islandii.

Zaplecze turystyczne w okolicy jest raczej skromne, a ceny potrafią być niekiedy nieprzyzwoicie wysokie. Za noc spędzoną w dwuosobowym pokoju z łazienką w malowniczo położonym hotelu Breiðavík trzeba zapłacić równowartość 175 euro. Miejsce na polu namiotowym dla niewymagających kosztuje tutaj 12 euro.

  Widoki warte są jednak poniesionych kosztów oraz wyrzeczeń. Podróż po krętych i stromych drogach zapierająca niekiedy dech w piersiach...

... białe plaże i toń morska jak na lazurowym wybrzeżu, zupełnie inna od drapieżnych i ciemnych wód lodowatego atlantyku...

... wszechobecny, silnie emanujący spokój monumentalnych klifów i dolin oraz nostalgia za prostotą życia, jakie można by wieść w samotni wśród owiec i łąk pełnych śpiewu nienazwanych ptaków...
 
Wszystko to sprawia, że zaczyna się tęsknić i myśleć o powrocie do tych miejsc, jeszcze na długo przed ich opuszczeniem...


sobota, 15 marca 2014

Patrz i płać

Liczba zagranicznych turystów odwiedzających Islandię z roku z na rok jest coraz większa. W ciągu ostatnich dziesięciu lat podwoiła się, a w tym roku według szacunków ma przekroczyć milion. Zrobiło się tłoczno. Wzmożony ruch staje się coraz poważniejszym zagrożeniem dla środowiska oraz wyzwaniem dla raczej skromnej infrastruktury. Dla wielu właścicieli gruntów, na których położone są tzw. perły islandzkiej natury stało się to pretekstem dla wprowadzenia opłat za ich zwiedzanie. Szlak przetarł w ubiegłym roku właściciel ziemi, na której znajduje się krater wygasłego wulkanu "Kerið", wprowadzając symboliczną opłatę w wysokości 2 euro.
Na efekt domina nie trzeba było długo czekać. Właściciel terenu, na którym położony jest Geysir /na zdjęciu/ od lutego forsuje wprowadzenie opłaty w wysokości 600 koron czyli  ok. 4 euro od osoby. W sezonie miejsce to odwiedza około 6000 turystów dziennie... Kilka chwil z kalkulatorem. Trudno oprzeć się takiej pokusie. Prawda?

Coraz więcej osób wyciąga ręce po łatwe pieniądze. Wszyscy, którzy zapragną zobaczyć z bliska wodospad Dettifoss, obszar geotermalny "Námaskarð" czy pola lawy w pobliżu wulkanu Krafla, prawdopodobnie już w tym roku będą musieli zapłacić po 5 euro od osoby za każde z tych ciekawych miejsc. Właścicielom "Błękitnej laguny", która jest jedną z największych i najłatwiej dostępnych islandzkich atrakcji,  najwyraźniej przestały już wystarczać dochody z geotermalnego kąpieliska /na zdjęciu/, hotelu i restauracji. W sezonie trzeba będzie zapłacić także za samo oglądanie. Dziesięć euro.

Tendencja ta, jeśli nie zostanie w porę powstrzymana, wkrótce może okazać się poważnym zagrożeniem dla całej branży turystycznej na Islandii. Niemały koszt przyjazdu na wyspę, wynajęcie auta, hotele i wyżywienie...  mimo osłabionej kryzysem islandzkiej korony nie jest tu tanio. Perspektywa dodatkowych opłat za każdy z podziwianych pejzaży na wielu potencjalnych turystów zapewne podziała odstraszająco. W skali dwutygodniowego pobytu dla czteroosobowej rodziny na pewno nie będzie to symboliczna kwota.

Obecnie parlament pracuje nad wprowadzeniem jednolitej i jednorazowej opłaty nazywanej "nátturupassi" (paszport do natury), która miała by pokryć zwiększone nakłady na ochronę środowiska i  rozbudowę infrastruktury. Stowarzyszenia zrzeszające właścicieli ziemi nie składają jednak broni. Pomimo prób ze strony rządu mających na celu zablokowanie samowolnego pobierania opłat za zwiedzanie, najprawdopodobniej za patrzenie trzeba będzie jednak płacić. Przynajmniej do czasu przeforsowania i wdrożenia odpowiedniej regulacji prawnej.

Nic chyba celniej nie podsumowuje zaistniałej sytuacji, niż rysunkowy komentarz Halldóra zamieszczony 28 lutego we Fréttablaðið: TEREN PRYWATNY. 


środa, 31 lipca 2013

Ogień i lód czyli woda w trzech odsłonach

Miniaturowy, działający nieprzerwanie bez względu na porę roku "heitur pottur" (w dosłownym tłumaczeniu "gorący garnek) nad zatoką Faxaflói na półwyspie Seltjarnarnes. Przyjemnie jest pogawędzić nad brzegiem lodowatego oceanu  ze stopami zanurzonymi w gorącej wodzie... 

Jezioro Grænavatn w Krýsuvíku przyciąga swoją niezwykłą barwą i jest obok obszaru geotermalnego Seltún jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych tej okolicy. Grænavatn jest w rzeczywistości kraterem wulkanu, który wygasł sześć tysięcy lat temu. Unikalne, turkusowe zabarwienie wypełniającej go wody wynika z dużej zawartości ziemi okrzemkowej.
 
Nierzeczywista noc nad laguną Jökulsárlón - góry lodowe odrywające się od topniejącego lodowca Vatnajökull wpływają do oceanu... Czarne pasy przecinające bryły liczącego ponad tysiąc lat lodu, to popiół wulkaniczny z erupcji sprzed lat. Pod tym największym lodowcem Islandii, a także Europy, znajduje się Grímsvötn - jeden z najaktywniejszych wulkanów na wyspie. W ciągu ostatnich 110 lat wybuchał 12 razy.

Zachęcam do powiększania zdjęć. Widać więcej i lepiej :)

piątek, 31 maja 2013

Fjölmenningardagur 2013

 
11 maja 2013 roku już po raz piąty obchodzono w Reykjaviku tzw. "Dzień wielokulturowości". W organizację polskiego stoiska zaangażowała się tym razem islandzka filia stowarzyszenia "Projekt Polska".

Po tradycyjnej paradzie ulicami Reykjaviku można było przez całe długie popołudnie upajać się radosną i barwną różnorodnością prezentującą się na narodowych stoiskach w ratuszu miejskim ...

... zakupić niebrzydką afrykańską biżuterię u faraona z Kenii ...
 
... posmakować regionalnych potraw, spotkać wielu nowych, otwartych i życzliwych ludzi...

... czy też zwyczajnie porozmawiać. Niekiedy na tematy ważne, a nawet ostateczne.

Dodatkową atrakcją przyciągającą odwiedzających do polskiego stoiska prezentującego m.in. ludowe stroje czy słowiańskie rękodzieło, była obecność uzbrojonych uczestników grup rekonstrukcyjnych. Tradycyjnie nie zabrakło również wystawy zdjęć polskiego towarzystwa fotograficznego "Pozytywni".

środa, 17 kwietnia 2013

Leikmyndin czyli niezwykły dom Hrafna Gunnlaugssona

Ten stojący na półwyspie Laugarnes w Reykjavíku osobliwy dom jest prawdopodobnie najbardziej oryginalnym budynkiem na Islandii. Na pierwszy rzut oka kojarzy się raczej z artystyczną pracownią ekscentryka, który jako tworzywo upodobał sobie poskręcane blachy i pordzewiałe stalowe pręty...

... lub kolejnym dziwacznym, prywatnym muzeum, jakich na Islandii nie brakuje. W rzeczywistości jest to jednak mieszkanie i należy do znanego islandzkiego reżysera Hrafna Gunnlaugssona.

Przed trzydziestu laty, wedle pierwotnego zamysłu, budynek i teren wokół niego miały być czymś w rodzaju rekwizytorni, w której zbierano by przedmioty i elementy scenografii z jego filmów. Zmagazynowano tu z biegiem lat wiele rekwizytów z takich obrazów, jak "Hrafninn flýgur" czy "Hvíti Vikingurinn", a samą posiadłość zaczęto nazywać "Scenografią" (Leikmyndin).

Dom rozrastał się, jak to określił sam Hrafn Gunnlaugsson, niczym rafa koralowa, a z czasem także on zdecydował wprowadzić się do niego. Możliwość zamieszkania nad brzegiem oceanu uważa dziś za wielki przywilej i jak twierdzi, nic nie może się równać z szumem fal podczas wieczornego przyboju.

Posiadłość przy Laugarnestangi 65 opisywana była wielokrotnie nie tylko w islandzkiej prasie. Napisano nawet na jej temat pracę magisterską... gdzie zaprezentowana została jako "naturalna galeria", która może zaspokoić oczekiwania turystów, pragnących nowych i intrygujących doznań.

Hrafn Gunnlaugsson niejednokrotnie osobiście zapraszał do oglądania swojego domu wszystkich ciekawych tego miejsca, oczywiście o ile będą zachowywać się tu cicho i stosownie :)


niedziela, 17 marca 2013

Bókamarkaður 2013

10 marca zakończył się trwający od 22 lutego coroczny kiermasz książki. Jego organizatorem jest od sześćdziesięciu już lat Félag Íslenskra Bókaútgefenda czyli Związek Islandzkich Wydawców Książek. Podobno tylko w ostanim dniu jego trwania kiermasz odwiedziło ponad 10.000 osób. Na zdjęciu półki pełne pięknych wydań klasyków współczesnej literatury islandzkiej, wszystkie książki były dostępne oczywiście tylko za część swojej ceny.

Według dziennika Morgunblaðið kiermasz jest odzwierciedleniem ducha narodu, a książka wciąż wydaje się być artykułem pierwszej potrzeby. Największym wzięciem cieszy się literatura dla dzieci i młodzieży, ale równie chętnie kupowane są np. biografie czy wiodące prym w ostatnich latach powieści. Niezmiennie dobrze sprzedają się też podręczniki czy poradniki rozwoju personalnego, które bardzo zyskały na popularności wraz z nastaniem kryzysu.

Przez ostatnie dwudzieścia lat Bókamarkaður odbywał się w przestronnym i jasnym wnętrzu reykjawickiej "Perły". Jednak w związku z planowanym utworzeniem w tym miejscu muzeum historii naturalnej, jego tegoroczna edycja była tutaj ostatnią.


sobota, 9 marca 2013

W zamieci

Jeszcze kilka dni temu kwitły krokusy i radośnie ćwierkały ptaki... zima jednak, w zdecydowany sposób postanowiła upomnieć się o swoje miejsce. Rankiem 6 marca, mimo panującej już od kilku godzin śnieżycy, ludzie jak zwykle wyruszyli do pracy. Nikt jednak nie spodziewał się, że pogoda może pogorszyć się tak bardzo, by doprowadzić w ciągu trzech godzin do całkowitego paraliżu komunikacyjnego miasta.

Gdy widoczność spadła poniżej 5 metrów, na samej tylko Vesturlandsvegur już o 9 rano naliczono około tysiąca samochodów, które utknęły na wiele godzin w gigantycznym korku. Na Hafnarfjarðarvegur, innej z głównych ulic aglomeracji stołecznej, doszło do poważnego karambolu, w którym zderzyło się ze sobą ponad 20 aut. Ci którym udało się uniknąć kraksy czy uwięzienia w jednym z dziesiątków ulicznych korków, grzęźli we wszechobecnych śnieżnych zaspach.

W trudnej sytuacji znaleźli się również ludzie, którzy wyjeżdżając z domów skorzystali z komunikacji miejskiej. O 10.30 kursy autobusów na wszystkich liniach zostały zawieszone do odwołania. Udało się je wznowić dopiero w późnych godzinach popołudniowych. Działalność zawiesiły również taksówki. Wyczekujący na przystankach autobusowych nieszczęśnicy, mogli liczyć już tylko na współczucie kierowców przypadkowych i coraz rzadziej jeżdżących samochodów.

Telefon alarmowy przeżywał prawdziwe oblężenie - w ciągu dnia odnotowano aż 2700 połączeń. Tysiące osób nie dotarło do pracy. Wiele z nich, zgodnie ze wskazówkami przekazywanymi za pośrednictwem mediów, nie próbowało zresztą nawet opuścić swoich domów. Ludzi, którzy zostali uwięzieni w samochodach wraz z dziećmi proszono przez radio o kontakt z numerem 112, tak by ratownicy mogli dostarczyć im jedzenie i picie.

Mimo mobilizacji wszystkich służb, z grupą saperską włącznie, sytuację udało się opanować dopiero pod koniec dnia, i to tylko dlatego, że wiatr zaczął tracić na sile. Uliczne pobojowisko jeszcze przez długie godziny po ustaniu nawałnicy przypominało o zmaganiach z zamiecią, jakiej według wielu mieszkańców Reykjaviku dotąd w stolicy nie widziano.

Zdjęcia: 06.03.2013 Kópavogur ok.13.00


czwartek, 28 lutego 2013

To i owo z szuflady

Reykjavík i wszechobecne pola lawy widziane z okolic góry Keilir. Półwysep Reykjanes jest najgęściej zaludnionym fragmentem Islandii i choć wydaje się całkiem spokojny i przyjazny, należy jednak do najbradziej aktywnych sejsmicznie oraz termalnie obszarów kraju. Ostatnie erupcje wulkaniczne miały tu miejsce w pierwszej połowie XIII wieku.

 Według islandzkiego urzędu statystycznego Hagstofa Íslands w 2012 roku Islandia liczyła 319.575 mieszkańców (stan z 1 stycznia 2012). Najliczniejszą mniejszością narodową już od kilku lat są Polacy - w 2012 było nas tutaj aż 9.049 osób. Na zdjęciu polskie stoisko podczas obchodów dnia wielokulturowego w ratuszu miejskim 12 maja 2012 roku.

Leifur heppni Eiríksson (ok. 980 - 1020) miał być pierwszym europejczykiem, który dotarł do brzegów Ameryki Północnej. Stało się to około roku tysięcznego, a lądem na którym postawił stopę miała być Nowa Funlandia. Na okoliczność rosnących rzekomo tam winogron odkryty ląd nazwał Vinland.

Z okazji 200 lecia przyznania praw miejskich miastu Reykjavík, stowarzyszenie mieszkańców dzielnicy Vesturbær ogłosiło w 1986 roku konkurs na mającą upamiętnić to wydarzenie rzeźbę. Wygrał projekt autorstwa Jóna Gunnara Árnasona (1931 - 1989) pt. "Sólfar", którego pełnowymiarową realizację ze stali nierdzewnej odsłonięto na nabrzeżu przy zbiegu ulic Frakkastígur i Skúlagata 18 sierpnia 1990 roku. "Słoneczna podróż" nie jest, jak często uważają podziwiający ją turyści, artystycznym wyobrażeniem wikińskiej łodzi, lecz odą do słońca. W zamierzeniu artysty miała być hołdem złożonym nadzieji, rozwojowi, wolności i światłu.

Ólafur Ragnar Grímsson jest piątym prezydentem Islandii i pierwszym urzędującym nieprzerwanie przez prawie 17 lat, tj. od 1 sierpnia 1996 roku do dziś. Islandzkie prawo nie ogranicza ilości kadencji sprawowania tego najwyższego w państwie urzędu. W ubiegłym roku Ólafur wprawdzie zapowiedział rezygnację ze startu w kolejnych wyborach, ale zachęcony petycją, którą podpisało 30.000 obywateli postanowił jednak zmienić zdanie i wygrał po raz piąty.