Wszelkie prawa zastrzeżone © Mirosław D'ghy Ambroziak
Jakiekolwiek wykorzystanie fotografii bez zgody i wiedzy autora zabronione!


czwartek, 24 maja 2012

Nei takk!

Unia Europejska? Nie, dziękuję! Tak oto zniechęca przydrożny banner tysiące osób przemierzających każdego dnia tę ruchliwą drogę aglomeracji stołecznej.
Mimo trwających negocjacji akcesyjnych, więcej jak połowa Islandczyków nie chce, by ich kraj wstępował do UE.

sobota, 31 marca 2012

To i owo nie tylko z szuflady

.
Marzec na cmentarzu w Hafnarfjörður. W tle huta aluminium w Straumsvík oraz charakterystyczny, przypominający piramidę kształt góry Keilir.

Dziełko sztuki na podwórku przy ulicy Lækjargata budzi zainteresowanie, ale czy doszukujący się jakiegoś autorskiego przekazu i głębszych treści rzeczywiście je tu odnajdą?

Mierzący 122 metry Háífoss jest drugim co do wysokości wodospadem Islandii. Dotrzeć można tu autem zjeżdżając z drogi nr 32 w kierunku stanicy Hólaskogur lub na piechotę ze starej wikińskiej osady Stöng. Druga opcja wymaga wprawdzie wysiłku i czasu (do wodospadu jest około 11 km w jedną stronę), ale dzięki takiemu preludium doznania po dotarciu na miejsce z pewnością będą silniejsze.

Zielone pastwiska u podnóża lodowca Eyjafjallajökull jeszcze na dwa miesiące przed zrobieniem tego zdjęcia niemal całkowicie pokrywał wulkaniczny popiół. Skutki erupcji w 2010 roku nie okazały się jednak groźne.

Hafnarfjörður. Prosty acz niepozbawiony wdzięku gmach Hafnarfjarðarkirkja z 1914 roku.

"Útlagar" czyli wyjęty spod prawa - dzieło bodaj największego islandzkiego rzeźbiarza Einara Jónssona (1874 - 1954). Ta nawiązująca tematyką do starych islandzkich sag rzeźba została po raz pierwszy wystawiona w Kopenhadze w 1901 roku. Większość prac Einara Jónssona obejrzeć można w muzeum jego imienia w Reykjaviku przy ulicy Eiríksgata.

środa, 29 lutego 2012

Wspomnienie lata

.
Jezioro Mývatn.

Hverarönd - rozległe pole geotermalne w pobliżu wulkanu Krafla. Trzy kilometry niżej znajduje się potężna komora magmowa podgrzewająca tę okolicę.

W labiryncie na polu lawy. Dimmuborgir czyli "czarne zamki " zostały utworzone około 2000 lat temu przez parę wodną wydostającą się na powierzchnię lawy zalewającej okolicę podczas erupcji Lúdentsborgir. W tym samym czasie zostało również ukształtowane pobliskie jezioro Mývatn.

W kalderze systemu wulkanicznego Krafla. Na zdjęciu szeroki na ok. 320 metrów krater Stóra Víti powstały w wyniku erupcji z 1724 roku. Sam wulkan Krafla, obudzony w 1975 roku przez odwierty dokonywane w ramach działalności pobliskiej elektrowni geotermalnej, wybuchał na przestrzeni 9 lat 15 razy. Po raz ostatni w 1984 roku.

Sólheimajökull. Dla samotnego turysty ze Szwecji, który na początku listopada 2011 roku wchodził tu na lodowiec, widok ten był najpewniej jednym z ostatnich jakie podziwiał w życiu. Odnaleziono go martwego w szczelinie lodowej po dwóch dobach poszukiwań, które zostały podjęte po tym, jak sam zgłosił swoje zagubienie dzwoniąc na telefon alarmowy po zapadnięciu zmroku.

Þingvellir. Uskok na styku płyt kontynentalnych - północnoamerykańskiej i europejskiej.

Latarnia morska na płaskowyżu Dyrholaey.

Gorąca kąpiel i lody. Bláa Lónið.

Landmannalaugar. Wspinając się na Bláhnukur.

W promieniach lipcowego słońca. Skógafoss.

Pole geotermalne Gunnuhver na półwyspie Reykjanes wzięło swoją nazwę od imienia pewnej Gunny, którą miano tu przed laty zlinczować topiąc we wrzątku. Teren ten jest bardzo aktywny sejsmicznie.

Statki wielorybnicze spółki Hvalur w porcie w Reykjavíku.

Seltjarnarness. Rumianek i latarnia morska na wysepce Grótta.

czwartek, 2 lutego 2012

Spacer w bieli

.
Bessastaðir - oficjalna rezydencja urzędujących prezydentów Islandii na półwyspie Álftanes. Najprawdopodobniej już niedługo opuści ją na zawsze Ólafur Ragnar Grimson - urzędujący nieprzerwanie od 1996 prezydent kraju. Ku rozczarowaniu Islandczyków nie będzie się już ubiegał o kolejną, piątą kadencję.

Dzikie gęsi u zbiegu Fríkirkjuvegur i Lækjargata...

... są w stanie przetrwać zimę tylko dzięki dokarmiającym je systematycznie mieszkańcom. Ornitolodzy jednak biją na alarm - ptakom brak stałej opieki, miejsc gniazdowania, a nieoczyszczane od lat jeziorko ulega systematycznej biodegradacji. Urząd miasta próbuje zatrudnić kompetentną osobę, która mogła by się tym zająć, ale podobno nie ma chętnych.

Skálholtsstígur, jak wiele ulic w centrum Reykjaviku w tym śnieżnym czasie, również roztoczyła swój szczególny i trudny do odparcia urok...

... a biel miała w drugiej połowie stycznia niezwykłą zdolność do przywierania i otulania wszystkiego.

Dom przy Skálholtsstígur 7, w którym w latach 1904 - 1917 mieszkał Magnús Stephensen - ostatni duński gubernator Islandii.
Na pierwszym planie jeden ze szczęśliwych mieszkańców ulicy - domowe koty w zasadzie nie mają na Islandii żadnych naturalnych wrogów i wiodą wyjątkowo sielski i wolny tryb życia.


Światło przemykające po drewnianej zabudowie z początków XX wieku przy ulicy Miðstræti...

... i ruch uliczny na Skálholtsstígur.

Zadziwiający zimą jest brak wyobraźni i niefrasobliwość z jaką zmotoryzowani Islandczycy poruszają się po drogach w mieście. Szybko, bez zachowania dostosowanych do warunków jazdy odstępów między pojazdami i oczywiście bez kierunkowskazów... Wypadków jest wiele, ale zazwyczaj kończy się jednak tylko na niegroźnych stłuczkach.

Zarośla w parku w okolicy Öskjuhlíð, apetyczne i zachęcające...

... oraz drozd, zazwyczaj unikający bliższych spotkań tym razem wydawał się wręcz zapraszać i pozować do zdjęć. Jak nigdy.

wtorek, 31 stycznia 2012

W styczniowym słońcu

.
Reykjavík. Kościół Hallgrímskirkja i wody zatoki Faxaflói.

Osobliwy ale i niebrzydki gmach kościoła Háteigskirkja z 1965 roku oraz budynek Tækniskóli przy ulicy Háteigsvegur (po prawej). W tle majestatyczna i nie pozostawiająca obojętnym Esja.

W stronę półwyspu Reykjanes. Na horyzoncie charakterystyczny, stożkowaty kształt góry Keilir (379 m npm), której szczyt z uwagi na walory widokowe, bywa w okresie letnim częstym celem wędrówek.

piątek, 30 grudnia 2011

Śnieg

.
To był pierwszy taki grudzień na południu Islandii od wielu lat...

Prawdziwie zimowy, śnieżny i mroźny.

Z uwagi na ciepłe wody Golfsztromu opływające Islandię, zima ma tu raczej łagodny i jakby sinusoidalny przebieg. Temperatury oscylują w granicach kilku stopni w okolicy zera - śnieg bezustannie przeplata się z deszczem, gwałtowna odwilż ze ścinającym w mgnieniu oka wszelką wodę mrozem.

Ten grudzień był jednak inny. Śniegu wciąż przybywało, a mróz niekiedy sięgał nawet 20 stopni poniżej zera.

Brodząc w nim po dróżkach i bezdrożach z radością można było wpatrywać się w tę miękką i łagodną biel, przywołującą najlepsze wspomnienia szczenięcych lat...

... sanki na górkach pobliskiego lasku, radosne tarzanie się w śniegu, przemoczone spodnie, i buty schnące pod kaloryferem po powrocie do ciepłego domu...

Dzięki aurze zima stała się oczywista.

Wyraźna i widoczna, jak granica wody oddzielająca na czas przypływu latarnię morską od stałego lądu na półwyspie Seltjarnarnes...


poniedziałek, 28 listopada 2011

Landmannalaugar

.
Do Landmannalaugar dojechać można drogą F208 wiodącą z Hrauneyjarfoss lub drogą F225 prowadzącą obok wulkanu Hekla. Choć obie są niebrzydkie, ciekawszą i bardziej urozmaiconą wydaje mi się ta druga. Pierwszą od biedy pokonać można autem osobowym.
Na zdjęciu jezioro Frostastaðavatn, którego jadąc do Landmannalaugar nie sposób ominąć.

Widok na dolinę z niskich partii Bláhnúkur. W oddali baza noclegowa i pole namiotowe.

Podejście na wysoką na około 940 metrów npm. górę Bláhnúkur wydaje się nieco strome... choć dla uważnych wędrowców podobno całkowicie bezpieczne. Cała trasa ma niecałe 6 km długości i powinno się ją pokonać w ciągu około czterech godzin.

Landmannalaugar to wymarzone miejsce dla wielbicieli pieszych wędrówek i pięknych widoków. Wiedzie tędy kilka jednodniowych szlaków o różnym stopniu trudności - począwszy od Laugahraun - Grænagil (4,3 km w 2 godz.), a skończywszy na Vondugil - Frostastaðavatn (prawie 18 kilometrów wędrówki w czasie ośmiu godzin).

Najbardziej jednak znaną marszrutą jest Landmannalaugar - Þórsmörk. Laugavegur, tak się bowiem nazywa ten bodaj najczęściej odwiedzany szlak po islandzkim pustkowiu, ma 54 kilometry długości i pokonuje się go w czterech etapach z trzema noclegami w górskich schroniskach. Jako że priorytet mają wędrowcy z rezerwacją, by nie spędzić tych kilku nocy w śpiworze na polu lawy, warto zatroszczyć się o nocleg z wyprzedzeniem. Zainteresowanych spacerkiem odsyłam Tu.

Miejsca w chatach bazy turystycznej w Landmannalaugar również powinno się rezerwować, najlepiej kilka miesięcy przed sezonem. Nie jest to konieczne w przypadku pola namiotowego - tu zawsze znajdzie się miejsce :)

Po trudach wędrówki umęczone ciało pocieszyć można w cieplicowych sadzawkach zasilanych przez pobliskie źródła geotermalne. Wszystkim chętnym pragnącym odwiedzić Landmannalaugar polecam Tę Stronę.


sobota, 29 października 2011

Październik

.
O tym że już po sezonie przekonać można się było przychodząc na upstrzony ptasimi odchodami skwer nad jeziorkiem Tjörnin.

Wszechobecne gęsi żerowały nawet na dotychczas ruchliwej ulicy Laekjargata...

Na początku października po raz pierwszy po wakacyjnej przerwie zebrał się islandzki parlament. Podobnie jak i w zeszłym roku przed budynkiem Althingu zgromadziła się także najbardziej niezadowolona i poszkodowana część islandzkiego społeczeństwa, aby przypomnieć o tym, że mimo dobrych wskaźników gospodarczych nie żyje się lepiej i że kryzys wciąż trwa...

Uczestniczka demonstracji ubrana w czarną folię, symbolizującą pewnie worek na zwłoki. Na plakacie do złudzenia przypominającym reklamę banku Landsbanki (to ten od afery Icesave), wykorzystując grę słów "banki-bani", zmieniono treść sloganu "Bank wszystkich obywateli" na "Śmierć wszystkich obywateli".

Jak widać chude lata nie dotknęły twórców graffiti, którego ekspansja w centrum stała się w ostatnim czasie więcej niż wyraźna...

W październiku 2011 obchodzono okrągłą, setną rocznicę powołania do życia Uniwersytetu Islandzkiego czyli Háskóli Íslands. Obchody w ramach międzynarodowej konferencji "Restoring Confidence in our Shared Future" uświetnił swoją osobą znany Kofi Annan.

Jak co roku świętowano także Súpudagur czyli dzień zupy mięsnej. Chętni ustawiali się w długich, mierzących nawet po kilkadziesiąt metrów kolejkach. Oczywiście nie wystarczyło dla wszystkich.

Dni płyną, ubywa światła. 29 października słońce podróżowało nad Reykjavikiem od godziny 9.01 do 17.03.

Życie towarzyskie i kulturalne w ścisłym centrum Reykjaviku kwitnie jednak bez względu na porę roku czy dnia. Na zdjęciu spotkanie członków nieznanego bliżej "Towarzystwa Parasoli".

Jeszcze kilka tygodni, a na jeziorku pojawią się być może łyżwiarze...

Tymczasem, choć liście w zasadzie opadły a jarzębinę pożerają już drozdy, można jeszcze sycić oczy barwą i światłem. Przynajmniej na fotografii :)