Wszelkie prawa zastrzeżone © Mirosław D'ghy Ambroziak



sobota, 29 października 2011

Październik

.
O tym że już po sezonie przekonać można się było przychodząc na upstrzony ptasimi odchodami skwer nad jeziorkiem Tjörnin.

Wszechobecne gęsi żerowały nawet na dotychczas ruchliwej ulicy Laekjargata...

Na początku października po raz pierwszy po wakacyjnej przerwie zebrał się islandzki parlament. Podobnie jak i w zeszłym roku przed budynkiem Althingu zgromadziła się także najbardziej niezadowolona i poszkodowana część islandzkiego społeczeństwa, aby przypomnieć o tym, że mimo dobrych wskaźników gospodarczych nie żyje się lepiej i że kryzys wciąż trwa...
Uczestniczka demonstracji ubrana w czarną folię, symbolizującą pewnie worek na zwłoki. Na plakacie do złudzenia przypominającym reklamę banku Landsbanki (to ten od afery Icesave), wykorzystując grę słów "banki-bani", zmieniono treść sloganu "Bank wszystkich obywateli" na "Śmierć wszystkich obywateli".

Jak widać chude lata nie dotknęły twórców graffiti, którego ekspansja w centrum stała się w ostatnim czasie więcej niż wyraźna...

W październiku 2011 obchodzono okrągłą, setną rocznicę powołania do życia Uniwersytetu Islandzkiego czyli Háskóli Íslands. Obchody w ramach międzynarodowej konferencji "Restoring Confidence in our Shared Future" uświetnił swoją osobą znany Kofi Annan.

Jak co roku świętowano także Súpudagur czyli dzień zupy mięsnej. Chętni ustawiali się w długich, mierzących nawet po kilkadziesiąt metrów kolejkach. Oczywiście nie wystarczyło dla wszystkich.

Dni płyną, ubywa światła. 29 października słońce podróżowało nad Reykjavikiem od godziny 9.01 do 17.03.

Życie towarzyskie i kulturalne w ścisłym centrum Reykjaviku kwitnie jednak bez względu na porę roku czy dnia. Na zdjęciu spotkanie członków nieznanego bliżej "Towarzystwa Parasoli".

Jeszcze kilka tygodni, a na jeziorku pojawią się być może łyżwiarze...

Tymczasem, choć liście w zasadzie opadły a jarzębinę pożerają już drozdy, można jeszcze sycić oczy barwą i światłem. Przynajmniej na fotografii :)


piątek, 30 września 2011

Sólheimajökull

.Sólheimajökull jest jednym z języków Mýrdalsjökull, czwartego co do wielkości lodowca Islandii, pod którym znajduje się wulkan Katla. Od kilku miesięcy pod lodowcem systematycznie dochodzi do trzęsień ziemi świadczących o przemieszczaniu się magmy i prawdopodobnej, rychłej erupcji wulkanu.

Sólheimajökull latem jak widać nie prezentuje się zbyt apetycznie, ale można po nim pospacerować.

Raki, czekan i przewodnik dla amatorów mocniejszych wrażeń wydają się tu raczej niezbędne...

Zdjęcia tradycyjnie można powiększyć :)

czwartek, 22 września 2011

Rocznica

.
10 września 2011 roku lotnisko w Reykjaviku obchodziło 70-tą rocznicę swego istnienia. Miałem cichą nadzieję zobaczyć na zaplanowanym pokazie jakiegoś Messerschmitta albo Spitfire'a, ale niestety musiał mi wystarczyć ten marny Fieseler Fi 156 "Storch" (taki sam samolot brał udział w odbiciu Mussoliniego z niewoli w 1943 roku).

Na "air show" licznie zaprezentowali się Rosjanie, głównie w samolotach Jakowlewa. Na zdjęciu Jak-55 - sportowy samolot skonstruowany na początku lat osiemdziesiątych XX wieku.

Lekki akrobacyjny dwupłat Curtis Pitts.

Przyjmujące przeróżne formy latanie jest na Islandii bardzo popularne. Powszechnym jest widok małego samolotu, śmigłowca czy motolotni w porze letniej. Na pokazie więc nie zabrakło również spadochroniarzy i paralotni.

Jak-52 - podstawowy szkolny samolot lotnictwa radzieckiego końca lat 70-tych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Na obchody przybyła nieliczna grupa weteranów z 269 dywizjonu RAF, który stacjonował na tym lotnisku od kwietnia 1941 roku do grudnia 1943. W tym czasie dywizjon 269 wykorzystując lekkie bombowce Locheed A-29 Hudson zajmował się głównie niszczeniem niemieckich U-Bootów operujących na Atlantyku.

Douglas DC-3, jeden z najpopularniejszych samolotów w historii transportu lotniczego (tu w barwach Swissair). Podczas II wojny światowej wiele z tych samolotów zostało wcielonych do sił powietrznych.

Curtis Pitts z bliska.

Islandzka straż przybrzeżna Landhelgigaeslan Islands i śmigłowiec Eurocopter AS 332 w akcji.

DC-3 w barwach islandzkich linii lotniczych Icelandair, latających na trasach międzynarodowych do dzisiaj.

W 2001 roku odbyło się referendum w sprawie przeniesienia lotniska poza granice miasta. Na jego mocy Reykjavíkurflugvöllur pozostaje w dotychczasowej lokalizacji do roku 2016. Obecnie lotnisko obsługuje wyłącznie loty krajowe oraz na Grenlandię i Wyspy Owcze.

piątek, 5 sierpnia 2011

Skógafoss

.
Wodospad Skógafoss - jedna z większych, przydrożnych atrakcji południowej Islandii.

Według legendy za wysoką na sześćdziesiąt metrów ścianą wody ma się znajdować jaskinia, w której Þrasi Þórólfsson, jeden z pierwszych wikińskich osadników ukrył wiele setek lat temu swój skarb.

Prowadząca w górę wodospadu ścieżka to początek szlaku wiodącego między lodowcami Eyjafjallajökull i Mýrdalsjökull do Þórsmörk.


niedziela, 31 lipca 2011

Dyrhólaey

.
Dyrhólaey to niewielki, wysoki na 110 metrów, płaski, skalisty półwysep z charakterystycznym cyplem, uważanym również przez niektóre źródła za najbardziej wysunięty na południe kraniec Islandii.

Na szacowanym na około 80 000 lat płaskowyżu stoi trzypiętrowa latarnia morska z 1927 roku. Zamieszkujący ją latarnik miał także początkowo utrzymywać tutaj pastwiska i stodoły, gdzie hodował owce.

Z Dyrhólaey przy dobrej pogodzie można podziwiać majestat pobliskiego lodowca Mýrdalsjökull, a także... czysto teoretycznie, potencjalną erupcję wulkanu Katla. Oczywiście przy założeniu, że będzie wiało w odpowiednią stronę :)

Nazwa Dyrhólaey jest zlepkiem słów: drzwi, otwór i wyspa... Przez chwilę miałem pokusę na jakiś polski odpowiednik, ale jednak się nie odważę :)

Obszar półwyspu i pobliskich klifów jest rezerwatem przyrody, na terenie którego gniazdują w okresie lęgowym tysiące ptaków. Za widocznym na horyzoncie charakterystycznym "trójzębem" znajduje się miejscowość Vik.

Takie chwile jak ta należą tu do rzadkości. Normalnie nikt przy zdrowych zmysłach, przy wiejącym zazwyczaj bardzo silnym wietrze, nie odważyłby się wejść na ten mimo wszystko niezbyt szeroki cypel.

Ach... zaprawdę zacny to widok...

... nic tylko patrzeć... i patrzeć...


Niestety nie wiedzieć czemu w tym roku na tętniącym zazwyczaj życiem pobliskim klifie, ptaki można było liczyć na palcach... Może to za sprawą majowej erupcji
Grimsvötn, z ktorej popiół zwiewało właśnie w tę stronę. Kto wie...


Chętnych do rzucenia okiem na maskonury zamieszkujące to urocze miejsce latem zapraszam TU.

Wszystkie zdjęcia tradycyjnie można powiększyć :)


wtorek, 28 czerwca 2011

Dyskretny urok lata

.
W pierwszych dniach czerwca nad jeziorkiem Tjörnin w Reykjaviku...

... nareszcie można było popatrzeć na soczystą zieleń i słońce.

W dniu odzyskania niepodległości, 17 czerwca tradycyjnie manifestowała się duma narodowa... Choć zastanawia, czy prócz tego dnia islandzcy skauci przejawiają jeszcze jakąś aktywność...

Nad pięknym wyobrażeniem Ingólfura Arnarssona zagościł błękit...

... a obok jeszcze ciepłej, oddanej do użytku w maju Harpy - nowoczesnego i ekstrawaganckiego budynku ze szkła mieszczącego sale koncertowe i konferencyjne - zaczęto budować pięciogwiazdkowy hotel. Nic dziwnego, iż wielu obserwatorów już odtrąbiło w europejskiej prasie zakończenie islandzkiego kryzysu.

Dwie ślicznie odrestaurowane Kaspryby w porcie zdają się jednak sugerować coś zupełnie innego. Od miesięcy niezmiennie, jedna przy drugiej... wciąż w tym samym miejscu...

Ulica Frakkastigur z urzekającym jak fototapeta widokiem na Atlantyk, góry i śnieg...

... którego nadmiar w interiorze wyjątkowo długo uniemożliwiał w tym roku otwarcie górskich dróg.

Lecz dzięki temu też wodospad Barnafoss dłużej jaśnieć mógł pełnią swej krasy.

Zieleń traw, błękit nieba i kwiecie przed kościołem w Hvalsnes, jak coraz bliższy i wyraźniejszy głos: tak, oto nareszcie zaczyna się lato...

Wszystkie zdjęcia pochodzą z czerwca 2011.


środa, 25 maja 2011

Grimsvötn

.
Niedziela, 22 maja 2011. Okolice godziny 19-tej na tarasie punktu widokowego Perlan. Pył z oddalonego o ok. 400 kilometrów wulkanu Grimsvötn w ciągu niecałej doby dotarł do Reykjaviku.

Ilość popiołu wyrzucona przez Grimsvötn w ciągu pierwszych dwudziestu kilku godzin dorównuje 40 dniom ubiegłorocznej erupcji Eyjafjallajökull. Niestety znów nie było mi dane obserwowanie pierwszych chwil aktywności wulkanu z bliska... choć muszę przyznać że tym razem naprawdę niewiele brakowało...

Wulkan przebudził się po siedmiu latach strzelając w niebo słupem pary i popiołów na wysokość 25 kilometrów. (fot. visir.is)

Według znawców tematu najprawdopodobniej była to najsilniejsza erupcja tego wulkanu od 1823 roku. (fot. visir.is)

Okolice Kirkjubæjarklaustur. Zdjęcie wykonano w dzień - gdzieś tam, wysoko ponad warstwą nieprzeniknionej czerni popiołów, świeci słońce... (fot. Vilhelm Gunnarsson/visir.is)

Ludzie z zagrożonych farm i miejscowości zostali ewakuowani. Wiele zwierząt jednak nie przetrwało kataklizmu. W wyniku erupcji wulkanu szczelinowego Laki w 1783-84 w podobnych okolicznościach zginęło 70 procent wszystkich zwierząt hodowlanych. W konsekwencji tego jedna czwarta ludności Islandii umarła wówczas śmiercią głodową. (fot. Vilhelm Gunnarsson/visir.is)

Lodowiec Vatnajökull i Grimsvötn w pełnej krasie czyli nieodparty wdzięk wyprawy w nieznane. Może powiedzie się następnym razem... (fot. Jón Ólafur Magnússon/visir.is)